*2 tygodnie później*
Ostatnio nie miałam jakiś większych problemów. Dostałam kilka ostrzeżeń od mamy. Zaczęłam się uczyć do egzaminu z chemii. Nie wiem jak mi poszło w sumie, ale mamie powiedziałam, że dobrze, bo przecież od razu dzwoniłaby do ojca. A akurat miał pracę służbową w kraju, więc..
Miałam mieć egzamin z matematyki, a ojciec najbardziej zwracał uwagę na oceny z tego przedmiotu, więc musiałam go zdać. Z jednej strony to było dobre, wszyscy z gangu byli zajęci uczeniem się, więc nie było problemów. Nie dość, że byłam zajęta wkuwaniem, to musiałam jeszcze chodzić, na praktyki cheerleaderek. A co do Luke, to jest on co chwilę zajęty praktykami z piłki nożnej. Rozmawialiśmy tylko przez telefon, a jak nie tak to na korytarzu, ale bardzo rzadko. Nasze relacje się pogarszały. Już w ogóle nie czułam się dla niego ważna. Byliśmy już ze sobą, chyba tylko dla tego, że dobrze razem wyglądaliśmy.
Wcześniej nie miałam problemu, żeby znaleźć się w areszcie. Byłam tam przynajmniej 2-3 razy tygodniowo, ale zmieniłam się. Nie widziałam się przez ten czas z Marcelem. Chyba, że tylko na chemii i angielskim, ale wcale nie rozmawialiśmy. Chciałam z nim kilka razy porozmawiać, ale nie udało mi się. W sumie, to poza aresztem jakoś nie rozmawialiśmy w ogóle. Kilka razy widziałam jak chłopcy się nad nim znęcali, a ja nie miałam odwagi się odezwać, bo jestem tchórzem..
Nawet widziałam jak Luke i jego koledzy go zastraszają. Za każdym razem ja mówiłam mu, żeby zostawił Marcela, to ignorował mnie..
Dzisiaj mieliśmy się dowiedzieć o wynikach z egzaminu z chemii. Moja mama czekała i decydowała o tym, czy powiedzieć ojcu czy nie.
Siedziałam w klasie i ze zdenerwowania pociłam się jak świnia. Kiedy prof. Gregore wyczytał moje imię, spojrzałam na niego i usłyszałam:
-Oblałaś-powiedział z gniewem i położył kartkę na moim biurku.
Zamknęłam oczy, nawet nie chciałam tego widzieć i położyłam głowę na ławce. Było mi wstyd, bo praktycznie jako jedna w klasie oblałam. Pomyślałam, że potrzebuję pomocy z tego durnego przedmiotu. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to to, żeby poprosić Marcela o pomoc. Odwróciłam sie w jego stronę ze smutną miną. Chciałam się z nim spotkać po lekcji..
|Spotkamy się po lekcjach w bibliotece?| napisałam na karteczce, zgniotłam ją i rzuciłam mu.
Myślę, że biblioteka jest najlepszym miejscem, dlatego że nikt z moich znajomych tam nie chodzi. Tak prawdę mówiąc, to ja nie pamiętam jak wygląda nasza biblioteka.
Spojrzałam się, żeby zobaczyć reakcję Marcela. Uśmiechnął się do kartki, a potem spojrzał na mnie z tym samym uśmiechem. Kiedy się uśmiechał to robiły mu się dołeczki! Wyglądał tak bardzo uroczo.
EEE, Katy co się z tobą dzieje! Przestań tak myśleć.. To Marcel, NERD. Typ chłopaka, do którego kiedyś nawet byś się nie odezwała!!
Już nie mogłam się doczekać jak się z nim spotkam. Chciałam z nim porozmawiać, naprawdę mi go brakowało..
CZYTASZ-KOMENTUJESZ+MOTYWUJESZ MNIE=SZYBCIEJ NOWE ROZDZIAŁY
poniedziałek, 30 września 2013
czwartek, 26 września 2013
chapter 4
To ostatni dzień, tego okropnego tygodnia. Bez telefony czułam się jakaś odizolowana od świata. Nie mogłam pisać z Jenny, Rachel i Cathy! Nawet ciężko było się umówić, na odpowiednią godzinę itp. Z Lukiem prawie w ogóle przez ten czas się nie kontaktowałam. On bardzo często jest zajęty, a jak miałam telefon to chociaż jako-tako pogadaliśmy. Kiedy widzieliśmy się na korytarzu, on ciągną mnie nie wiadomo gdzie. Ostatni tydzień to tylko szkoła, dom, szkoła, dom. Wyrwaniem się z tych monotonnych dni, były te kiedy miałam areszt. Nauczyciele lubili Marcela i cały czas kazali mu mnie pilnować. A tym tygodniu miałam tylko 3 areszty, przez ten czas miałam okazję, dobrze poznać się z Marcelem.
Śmiał się ze mnie, że mam takie złe oceny z chemii.. Był on chłopakiem, z którym można było swobodnie o wszystkim porozmawiać.
Właśnie szłam w stronę sali od angielskiego razem z moim gangiem. Weszliśmy i prof. Sally zaczęła lekcję.
-Okey ludzie. Możecie wyciągnąć swoje eseje-powiedziała.
Czeeekaj, co? Jaki esej? Nie pisałam żadnego! Odwróciłam się do Jenny i zapytałam:
-Eseje?!
-Tak Katy, no mieliśmy napisać na dzisiaj.
Skrzywiłam się i zastanawiałam o co chodzi.
-O cholera-powiedziałam i opuściłam głowę na biurko.
Prof. Sally chodziła po klasie i zbierała od każdego wypracowania i nagle przyszła kolej na mnie.
-Katy? Gdzie twój esej?-zapytała.
Podniosłam powoli głowę i uśmiechnęłam się.
-Umm, śmieszna historia. Byłam..
-Nie obchodzi mnie to. Nie masz na dzisiaj, więc po lekcjach idziesz do aresztu.-przerwała mi
Zamknęłam oczy i westchnęłam. Kolejny raz areszt..
*koniec lekcji*
Miałam nadzieję, że znowu będzie mnie pilnował Marcel. Weszłam do sali i zobaczyłam go jak siedział za biurkiem. Ulżyło mi, aż się uśmiechnęłam.
-Hey, kumplu-przywitałam się, a chłopak od razu się uśmiechnął.
-Co dzisiaj zrobiłaś?-zapytał.
-Powinieneś zapytać, czego NIE zrobiłam..-powiedziałam sarkastycznie.
-Praca domowa?
Pokiwałam głową twierdząco. Wyglądał na trochę zaniepokojonego, jakby wszystkie nieszczęścia świata spoczywały na nim.
-Co się stało?-zapytałam zmartwiona. Nie słyszał mnie.
-MARCEL?!-krzyknęłam
-Hm? Przepraszam..-powiedział
-Co się z tobą dzieje?
-Nic, nic.
-Marcel!
-Co ci tak zależy, żeby wiedzieć?-spytał.
Szczerze mówiąc, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Chciałam mu pomóc jakoś, ale nie powiem mu tego. To też przez to, że siedzieliśmy w areszcie.
-Nie wiem-powiedziałam, udając niezainteresowaną. Właściwie, nie mogę kłamać, chciałam mu pomóc. W końcu to on uszczęśliwiał mnie, w ostatnim tygodniu. Był okropny, a Marcel rozweselał mnie.
Mój Boże, dlaczego on taki jest?!
Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy, ale po prostu już nie mogłam tego znieść!
-Więc, nie powiesz mi co się dzieje?-zapytałam ponownie, a on spojrzał na mnie niepewnym wzrokiem.
-Nie ważne.
-Powiedz mi, co się dzieje, na Boga!!-krzyknęłam.
-Myślałem, że nie obchodzi cie to.
-Jestem po prostu ciekawa, gaaadaj!-powiedziałam
Wziął głęboki oddech i powiedział:
-Mamy w rodzinie wesele i moja mama powiedziała, że nie mogę iść bez dziewczyny..
Nie byłam zaskoczona, można się było domyśleć, że chodzi o dziewczynę.
-Kiedy ten ślub?-zapytałam
-Za 2 miesiące-powiedział
-Dlaczego nie poprosisz rodzeństwa?
-Myślisz, że tego nie robiłem? Wszyscy są zajęci już-złapał się za głowę i jęczał
-Cóż.. 2 miesiące to szmat czasu, aby znaleźć partnerkę, nie martw się-pocieszałam go.. on tylko skinął głową.
-Mam nadzieję.
Marcel pewnie myśli, że żadna dziewczyna nie będzie z nim chciała iść.. W każdym razie, resztę godziny siedzieliśmy w niezręcznej ciszy.
Śmiał się ze mnie, że mam takie złe oceny z chemii.. Był on chłopakiem, z którym można było swobodnie o wszystkim porozmawiać.
Właśnie szłam w stronę sali od angielskiego razem z moim gangiem. Weszliśmy i prof. Sally zaczęła lekcję.
-Okey ludzie. Możecie wyciągnąć swoje eseje-powiedziała.
Czeeekaj, co? Jaki esej? Nie pisałam żadnego! Odwróciłam się do Jenny i zapytałam:
-Eseje?!
-Tak Katy, no mieliśmy napisać na dzisiaj.
Skrzywiłam się i zastanawiałam o co chodzi.
-O cholera-powiedziałam i opuściłam głowę na biurko.
Prof. Sally chodziła po klasie i zbierała od każdego wypracowania i nagle przyszła kolej na mnie.
-Katy? Gdzie twój esej?-zapytała.
Podniosłam powoli głowę i uśmiechnęłam się.
-Umm, śmieszna historia. Byłam..
-Nie obchodzi mnie to. Nie masz na dzisiaj, więc po lekcjach idziesz do aresztu.-przerwała mi
Zamknęłam oczy i westchnęłam. Kolejny raz areszt..
*koniec lekcji*
Miałam nadzieję, że znowu będzie mnie pilnował Marcel. Weszłam do sali i zobaczyłam go jak siedział za biurkiem. Ulżyło mi, aż się uśmiechnęłam.
-Hey, kumplu-przywitałam się, a chłopak od razu się uśmiechnął.
-Co dzisiaj zrobiłaś?-zapytał.
-Powinieneś zapytać, czego NIE zrobiłam..-powiedziałam sarkastycznie.
-Praca domowa?
Pokiwałam głową twierdząco. Wyglądał na trochę zaniepokojonego, jakby wszystkie nieszczęścia świata spoczywały na nim.
-Co się stało?-zapytałam zmartwiona. Nie słyszał mnie.
-MARCEL?!-krzyknęłam
-Hm? Przepraszam..-powiedział
-Co się z tobą dzieje?
-Nic, nic.
-Marcel!
-Co ci tak zależy, żeby wiedzieć?-spytał.
Szczerze mówiąc, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Chciałam mu pomóc jakoś, ale nie powiem mu tego. To też przez to, że siedzieliśmy w areszcie.
-Nie wiem-powiedziałam, udając niezainteresowaną. Właściwie, nie mogę kłamać, chciałam mu pomóc. W końcu to on uszczęśliwiał mnie, w ostatnim tygodniu. Był okropny, a Marcel rozweselał mnie.
Mój Boże, dlaczego on taki jest?!
Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy, ale po prostu już nie mogłam tego znieść!
-Więc, nie powiesz mi co się dzieje?-zapytałam ponownie, a on spojrzał na mnie niepewnym wzrokiem.
-Nie ważne.
-Powiedz mi, co się dzieje, na Boga!!-krzyknęłam.
-Myślałem, że nie obchodzi cie to.
-Jestem po prostu ciekawa, gaaadaj!-powiedziałam
Wziął głęboki oddech i powiedział:
-Mamy w rodzinie wesele i moja mama powiedziała, że nie mogę iść bez dziewczyny..
Nie byłam zaskoczona, można się było domyśleć, że chodzi o dziewczynę.
-Kiedy ten ślub?-zapytałam
-Za 2 miesiące-powiedział
-Dlaczego nie poprosisz rodzeństwa?
-Myślisz, że tego nie robiłem? Wszyscy są zajęci już-złapał się za głowę i jęczał
-Cóż.. 2 miesiące to szmat czasu, aby znaleźć partnerkę, nie martw się-pocieszałam go.. on tylko skinął głową.
-Mam nadzieję.
Marcel pewnie myśli, że żadna dziewczyna nie będzie z nim chciała iść.. W każdym razie, resztę godziny siedzieliśmy w niezręcznej ciszy.
wtorek, 24 września 2013
chapter 3
Przez resztę godziny rozmawiałam z Marcelem. Kiedy z nim rozmawiałam nie wydawał się już być takim frajerem jak wcześniej.To co mówił było całkiem.. zabawne. Myślę, że ludzie w szczególności ze względu na jego wygląd, nie chcą go poznać. A ponieważ byłam znudzona na śmierć i nie mając nic innego do roboty pomyślałam, dlaczego z nim nie pogadać.
-To już dokładnie godzina..-powiedział, spoglądając na zegarek.
-Już?!-powiedziałam sarkastycznie.. Marcel zaczął się śmiać.
-Cóż, zdaje się, że złamałem zasady rozmawiając z tobą. Jeśli profesor Gregore się dowie, będę miał problem-powiedział.
-I myślisz, że będę chciała sama sobie zaszkodzić? Nie martw się, to będzie nasz mały sekret-zarumienił się.
Myślę, że chłopak nigdy nie rozmawiał tak z dziewczyną, żeby mieć sekrety.. W każdym bądź razie, wyszłam z pokoju prosto do mojego samochodu. Sprawdziłam telefon, a kiedy zobaczyłam liczbę nieodebranych połączeń od moich przyjaciółek, aż się zdziwiłam.. Dostałam też sms'a od Luka. Napisał w nim, że przyjedzie po mnie później, to pójdziemy na imprezę do Jenny z okazji rozpoczęcia roku. Oczywiście zgodziłam się, nigdy nie przegapię takiej imprezy, zwłaszcza jeśli jest w domu moich znajomych. Kiedy wróciłam do domu, poszłam od razu szukać mojej mamy. Nie musiałam daleko szukać, ponieważ siedziała przed telewizorem.
-I jak minął pierwszy dzień?-zapytała.
Wzięłam głęboki oddech, westchnęłam i usiadłam obok niej.
-Eh, nie zamierzam kłamać mamuś, byłam w areszcie..-powiedziałam, ale nie zareagowała. Już się przyzwyczaiła, że mam kłopoty.
-Pierwszego dnia? Wow, jestem zaskoczona-powiedziała przedrzeźniając mnie.
-Co mogę powiedzieć, twoja córka jest wyjątkowa.
-Zamknij się i nie pchaj się w takie gówno.. to twój ostatni rok-ostrzegła mnie.
-Doobra, ale po co powtarzasz mi to każdego roku kilka razy?!-zapytałam zdenerwowana
-Ja cię tylko ostrzegam, dlatego że, nie widzę żadnej poprawy w ocenach, zwłaszcza z chemii. Chyba nie chcesz, żeby ojciec się o tym dowiedział-groziła.
Nienawidzę, kiedy broni się ojcem! Szantażowała mnie, bo wiedziała że się go boję. Jeśli chcę skończyć szkołę, muszę poprawić oceny, wiem.
-Okej, będę się starała-powiedziałam i skierowałam się w stronę swojego pokoju-Jak coś to ja dzisiaj wychodzę-dodałam.
-Gdzie?-zapytała mama
-Do Jenny.
-W porządku, ale wróć przed północą-powiedziała.
Nie chciałam się kłócić, więc tylko pokiwałam głową i poszłam na górę.
Gdy tylko zobaczyłam łóżko, od razu się na nie rzuciłam. Wzięłam telefon aby odpisać na sms'y. Kilka minut później zadzwonił do mnie Luke.
-Cześć kochanie-powiedziałam.
-I jak moja dziewczynko?-zapytał.
-Nie za ciekawie, ale to nie ważne. Jak ci minął dzień?
-Mm, w porządku. Typowy pierwszy dzień, praktyki tak samo. Kiedy mam po ciebie wpaść?-spytał
-Jakoś za godzinę. Możemy pojechać wcześniej, zanim wszyscy zaczną się schodzić. Potrzeba mi trochę świeżego powietrza, po tym dziwnym dniu..
-Okay, przybędę za kilka minutek-powiedział, po czym się uśmiechnęłam.
-Dobrze, czekam!
-Ubierz coś seksownego-zażartował.. zaczęłam się śmiać.
-..porozmawiamy o tym później- powiedziałam i zakończyłam rozmowę.
Rzeczywiście ubrałam coś seksownego z myślą o nim. Była to krótka, czarna, obcisła sukienka i czarne szpilki. Przy Luke zawsze musiałam dobrze wyglądać. W rzeczywistości nasz związek nie był najlepszy. Dużo się kłóciliśmy, kilka razy złapałam go jak flirtował z innymi dziewczynami, ale przysięgał, że nigdy mnie nie zdradził. Nie chodziliśmy sami na randki, co może wydawać się trochę dziwne. Zawsze jak gdzieś wychodziliśmy, ktoś nam towarzyszył. Najczęściej chodziliśmy na podwójne randki. Takie fizyczne przyjemności jak całowanie, sex wcale mnie nie cieszyły. Nigdy jeszcze nie poczułam się tak wspaniale jak w filmie. Mam na myśli motyle w brzuchu, nerwowość, bełkot. Nasz związek polegał na tym, że Luke pokazuje mnie dla swoich przyjaciół i tylko dlatego musiałam wyglądać dobrze i sexy przez cały czas. Przez to że Luke był taki popularny, można przyznać, że znalazłam na szczycie piramidy społecznej w naszej szkole.. nie chciałam tego stracić.
*kilka minut później*
Przyjechał Luke. Od razu pojechaliśmy na imprezę i bawiliśmy się. Tańczyliśmy, piliśmy.. nie spodziewałam się że aż tyle wypiję. Do domu wróciłam o 2 w nocy, jeśli mama się dowie to mnie zabije.. Mam nadzieję, że nie zorientowała. Ale oczywiście, tak się stało że potknęłam się o schodek.. od razu pobiegłam do pokoju. Nie zdążyłam się zorientować a moja mama już była w pokoju. Chwyciła mój telefon i wyszła.
-Mamo?!-powiedziałam.
Ona tylko na mnie spojrzała, bez żadnych emocji. Starała się tylko kontrolować swój gniew.
-Masz szlaban, panienko. Biorę twój telefon na tydzień, nawet nie waż się kłócić.
Skinęłam głową i wróciłam do swojego pokoju. Wiedziałam, że jeśli zacznę dyskusję i tak z nią nie wygram.
Od razu położyłam się, chciałam jak najszybciej obudzić się już następnego dnia.
____
Myślę, że rozdział nie wyszedł mi najlepiej. Wiem, że stać mnie na więcej, ale jakoś tak wyszło. Następny na pewno będzie lepszy. Liczę na waszą opinię w komentarzach:)
CZYTASZ-KOMENTUJESZ+MOTYWUJESZ MNIE=SZYBCIEJ POJAWIAJĄ SIĘ NOWE ROZDZ.
-To już dokładnie godzina..-powiedział, spoglądając na zegarek.
-Już?!-powiedziałam sarkastycznie.. Marcel zaczął się śmiać.
-Cóż, zdaje się, że złamałem zasady rozmawiając z tobą. Jeśli profesor Gregore się dowie, będę miał problem-powiedział.
-I myślisz, że będę chciała sama sobie zaszkodzić? Nie martw się, to będzie nasz mały sekret-zarumienił się.
Myślę, że chłopak nigdy nie rozmawiał tak z dziewczyną, żeby mieć sekrety.. W każdym bądź razie, wyszłam z pokoju prosto do mojego samochodu. Sprawdziłam telefon, a kiedy zobaczyłam liczbę nieodebranych połączeń od moich przyjaciółek, aż się zdziwiłam.. Dostałam też sms'a od Luka. Napisał w nim, że przyjedzie po mnie później, to pójdziemy na imprezę do Jenny z okazji rozpoczęcia roku. Oczywiście zgodziłam się, nigdy nie przegapię takiej imprezy, zwłaszcza jeśli jest w domu moich znajomych. Kiedy wróciłam do domu, poszłam od razu szukać mojej mamy. Nie musiałam daleko szukać, ponieważ siedziała przed telewizorem.
-I jak minął pierwszy dzień?-zapytała.
Wzięłam głęboki oddech, westchnęłam i usiadłam obok niej.
-Eh, nie zamierzam kłamać mamuś, byłam w areszcie..-powiedziałam, ale nie zareagowała. Już się przyzwyczaiła, że mam kłopoty.
-Pierwszego dnia? Wow, jestem zaskoczona-powiedziała przedrzeźniając mnie.
-Co mogę powiedzieć, twoja córka jest wyjątkowa.
-Zamknij się i nie pchaj się w takie gówno.. to twój ostatni rok-ostrzegła mnie.
-Doobra, ale po co powtarzasz mi to każdego roku kilka razy?!-zapytałam zdenerwowana
-Ja cię tylko ostrzegam, dlatego że, nie widzę żadnej poprawy w ocenach, zwłaszcza z chemii. Chyba nie chcesz, żeby ojciec się o tym dowiedział-groziła.
Nienawidzę, kiedy broni się ojcem! Szantażowała mnie, bo wiedziała że się go boję. Jeśli chcę skończyć szkołę, muszę poprawić oceny, wiem.
-Okej, będę się starała-powiedziałam i skierowałam się w stronę swojego pokoju-Jak coś to ja dzisiaj wychodzę-dodałam.
-Gdzie?-zapytała mama
-Do Jenny.
-W porządku, ale wróć przed północą-powiedziała.
Nie chciałam się kłócić, więc tylko pokiwałam głową i poszłam na górę.
Gdy tylko zobaczyłam łóżko, od razu się na nie rzuciłam. Wzięłam telefon aby odpisać na sms'y. Kilka minut później zadzwonił do mnie Luke.
-Cześć kochanie-powiedziałam.
-I jak moja dziewczynko?-zapytał.
-Nie za ciekawie, ale to nie ważne. Jak ci minął dzień?
-Mm, w porządku. Typowy pierwszy dzień, praktyki tak samo. Kiedy mam po ciebie wpaść?-spytał
-Jakoś za godzinę. Możemy pojechać wcześniej, zanim wszyscy zaczną się schodzić. Potrzeba mi trochę świeżego powietrza, po tym dziwnym dniu..
-Okay, przybędę za kilka minutek-powiedział, po czym się uśmiechnęłam.
-Dobrze, czekam!
-Ubierz coś seksownego-zażartował.. zaczęłam się śmiać.
-..porozmawiamy o tym później- powiedziałam i zakończyłam rozmowę.
Rzeczywiście ubrałam coś seksownego z myślą o nim. Była to krótka, czarna, obcisła sukienka i czarne szpilki. Przy Luke zawsze musiałam dobrze wyglądać. W rzeczywistości nasz związek nie był najlepszy. Dużo się kłóciliśmy, kilka razy złapałam go jak flirtował z innymi dziewczynami, ale przysięgał, że nigdy mnie nie zdradził. Nie chodziliśmy sami na randki, co może wydawać się trochę dziwne. Zawsze jak gdzieś wychodziliśmy, ktoś nam towarzyszył. Najczęściej chodziliśmy na podwójne randki. Takie fizyczne przyjemności jak całowanie, sex wcale mnie nie cieszyły. Nigdy jeszcze nie poczułam się tak wspaniale jak w filmie. Mam na myśli motyle w brzuchu, nerwowość, bełkot. Nasz związek polegał na tym, że Luke pokazuje mnie dla swoich przyjaciół i tylko dlatego musiałam wyglądać dobrze i sexy przez cały czas. Przez to że Luke był taki popularny, można przyznać, że znalazłam na szczycie piramidy społecznej w naszej szkole.. nie chciałam tego stracić.
*kilka minut później*
Przyjechał Luke. Od razu pojechaliśmy na imprezę i bawiliśmy się. Tańczyliśmy, piliśmy.. nie spodziewałam się że aż tyle wypiję. Do domu wróciłam o 2 w nocy, jeśli mama się dowie to mnie zabije.. Mam nadzieję, że nie zorientowała. Ale oczywiście, tak się stało że potknęłam się o schodek.. od razu pobiegłam do pokoju. Nie zdążyłam się zorientować a moja mama już była w pokoju. Chwyciła mój telefon i wyszła.
-Mamo?!-powiedziałam.
Ona tylko na mnie spojrzała, bez żadnych emocji. Starała się tylko kontrolować swój gniew.
-Masz szlaban, panienko. Biorę twój telefon na tydzień, nawet nie waż się kłócić.
Skinęłam głową i wróciłam do swojego pokoju. Wiedziałam, że jeśli zacznę dyskusję i tak z nią nie wygram.
Od razu położyłam się, chciałam jak najszybciej obudzić się już następnego dnia.
____
Myślę, że rozdział nie wyszedł mi najlepiej. Wiem, że stać mnie na więcej, ale jakoś tak wyszło. Następny na pewno będzie lepszy. Liczę na waszą opinię w komentarzach:)
CZYTASZ-KOMENTUJESZ+MOTYWUJESZ MNIE=SZYBCIEJ POJAWIAJĄ SIĘ NOWE ROZDZ.
niedziela, 22 września 2013
chapter 2
CZYTASZ-KOMENTUJESZ+MOTYWUJESZ MNIE=SZYBCIEJ POJAWIAJĄ SIĘ ROZDZIAŁY
Gdy weszłam do sali na środku klasy stał profesor, a obok niego nowy chłopak.
-Więc, klaso.. to jest Marcel. Jest nowy, ale zostanie moim asystentem, ponieważ pokazał na co go stać. Widziałem jego wyniki, ze starej szkoły.. były powalające. Mam nadzieję, że miło go przyjmiecie, liczę na was. Pokażcie się z jak najlepszej strony!
Spojrzałam na niego i stwierdziłam, że jest typowym nerdem. Spodnie podciągnięte pod żebra, miał koszulę, zieloną muszkę, kamizelkę, nie wspominając o okularach wielkości denka od słoika. Nie byłam zainteresowana gadaniem profesora Gregora na temat jak w tym roku będzie lepiej, więc wyciągnęłam telefon i napisałam sms'a do Luka. Nie widziałam go od rana.
-Hey hey, Ty!-słyszałam jak ktoś z tyło do mnie szepcze, więc odwróciłam się. Zobaczyłam, że to był ten koleś Marcel.
Wskazywał na mój telefon i gestykulował.. Spojrzałam na niego bez zainteresowania.
-Myślisz, że jesteś tu najważniejszy?-wyglądał, jakby to co mu powiedziałam, mocno go zabolało. W sumie, to nie obchodziło mnie to, nawet nie miałam ochoty dalej z nim rozmawiać, więc kontynuowałam swoją czynność i dalej pisałam sms'a.
Popatrzyłam przed siebie i zobaczyłam profesora stojącego przede mną..
-Witam, księżniczkę Katy-powiedział przedrzeźniając mnie. Wstałam i poszłam za nim.
-Dzień dobry, profesorze.. dawno się nie widzieliśmy.
Sztucznie się uśmiechnął i położył ręce na biurku.
-Telefon, poproszę-powiedział bez emocji i wyciągnął ręce w moją stronę, abym mu oddała swoje urządzenie.
Stwierdziłam, że nie ma sensu spierać się z nim. Przewróciłam oczami, dałam mu telefon i wróciłam na swoje miejsce.
-Katy, to pierwszy dzień i byłbym ci bardzo wdzięczny, jeśli zostawisz swój telefon.. i nie wiem, ale to może czas na jakieś zmiany-powiedział
-Przepraszam, prosze pana-powiedziałam, żeby tego nie ciągnąć, ale niee, musiał zawstydzać mnie dalej.
-Jeśli się postarasz, to będziesz miała lepsze oceny. To twój ostatni rok Katy, nie odpuszczaj sobie. Ostatni rok trzeba przejść-krzyczał do mnie. Okay przyznaję, że nie jestem geniuszem z chemii. Wprost nienawidze jej, nie rozumiem i koniec. A co do testów, to będę się starała napisać jak najlepiej. Jeśli mi nie wyjdzie, t r u d n o.
-Oh i nie zapomnij, będziemy kontynuować naszą pogawędkę w areszcie-powiedział
Słucham? Areszt? To znaczy, przyzwyczaiłam się, że siedziałam po lekcjach, ale pierwszego dnia? Kiedy skończyła się lekcja i wszyscy wyszli z klasy, poszłam odzyskać telefon. Kiedy moje oczy spotkały się z tymi szmaragdowo zielonymi oczami za grubymi szkłami, od razu wiedziałam że to Marcel. Patrzył na mnie a ja po wysłuchaniu krótkiego wykładu profesorka wzięłam swój telefon i udałam się do poszukiwania Luka. Nie mogłam go nigdzie znaleźć, więc po prostu udałam się do swojej szafki. Jak na razie ten dzień nie zapowiadał się ciekawie. Aż zaczęłam się niepokoić..
-A co to za piękna dziewczyna? Ohh, czekajcie.. to moja dziewczyna!-Luke uśmiechnął się, gdy tylko go zobaczyłam. Przytulił mnie i lekko pocałował.
-I jak pierwszy dzień?-zapytał
-Zły, po prostu okropny, mam areszt..
-Poważnie? Katy, przecież minęło kilka godzin-powiedział niespodziewanie
-Widzisz, jesteś ze złą dziewczyną.. co mam powiedzieć?-zażartowałam, Luke zaczął się śmiać, po czym pocałował mnie w policzek
-Muszę już iść, ale zobaczymy się później, w porządku?
-Okey.
Po ukończeniu wszystkich lekcji, byłam rzeczywiście zmęczona. Nic mi się nie chciało robić, ale musiałam siedzieć jeszcze godzinę w areszcie. Nienawidziłam tego dnia. Poszłam do sali w której siedział p.Gregore. Dumny z siebie, czeka na mnie.
-Dzień dobry księżniczko.
Nie odpowiedziałam mu, tylko usiadłam. Tylko godzina i na dzisiaj koniec tego piekła!
-No właśnie, czekam na ciebie Marcel. Chciałem się upewnić, że przyjdziesz!-krzyknął
-T..tak psze pana- o nie! znowu ten frajer
-Masz mieć oko na nią przez następną godzinę
-Oczywiście, prosze pana-powiedział Marcel z uśmiechem.
Co do cholery?! On jest nie do zniesienia, a mam spędzić z nim całą pieprzoną godzinę..
-Pamiętaj, zero telefonów, zero rozmów, zero.. wszystkiego!-zapewniał profesor i wyszedł z sali.
Miałam ochotę krzyknąć 'MUSIAŁEŚ TO POWIEDZIEĆ?'
*pięć minut później*
Marcel w końcu odezwał się..
-Przepraszam za tamto, próbowałem ostrzec cię-nie odpowiedziałam mu, bo byłam wściekła i chciałam iść do domu. Wzięłam swój telefon i zaczęłam robić coś, cokolwiek tylko dla zabicia czasu.
-O nie, nie możesz tak robić-powiedział, gdy zauważył telefon.
-Nie obchodzi mnie co mówisz, zaraz zanudze się na śmierć..
-To jest areszt, proszę odłóż to.
Spojrzałam na niego bez żadnych emocji.
-Gdybym powiedział to dla profesora, mogłabyś dostać inną karę-powiedział zirytowany
-Nie zrobisz tego-powiedziałam
-Na tem moment, jestem w stanie to zrobić.
-Nie sądzę-powiedziałam mając nadzieję, że Marcel da mi spokój..
-W porządku, idę po niego- wstał i był już w drodze do drzwi. Okey Katy, tym razem Twoja duma nie pomoże. Jeżeli on zawoła profesora, będę miała ogromne kłopoty.
-Dobra, dobra. Zostawię telefon, jesteś dupkiem i tyle-powiedziałam irytująco.
Popatrzył na mnie, widać że był zadowolony z siebie. Ten chłopak naprawdę gra mi na nerwach. Minęło dopiero pół godziny od kiedy tu siedzę. Czas poruszał się jak chory, ślepy żółw z jedną nogą. Tak mi się nudziło, że postanowiłam porozmawiać z Marcelem.
-Dla czego cie tu przenieśli?-zapytałam, przerywając ciszę.
-Przeniosłem się z rodziną, z przyczyn biznesowych-powiedział.
-Podoba Ci się tutaj?-zapytałam go
Westchnął i nie odpowiedział.
-Haaalo? Zapytałam cie o coś-powiedziałam machając rękami.
-Nie będę z tobą o tym rozmawiał, jesteś w areszcie-powiedział. Nigdy wcześniej nie widziałam nikogo, kto tak do mnie mówił.
-Dobra, nie rozmawiajmy. Przecież lepiej umrzeć z nudów.
Marcel zaśmiał się i w końcu mi odpowiedział.
-To jest to samo, nie czuję żadnej zmiany.
-Jak to?-zapytałam.
-Dobrze, można powiedzieć, że jestem nerdem szkoły i tylko nauczyciele mnie polubią, więc nic się nie zmieniło. Kiedy to powiedział, to na prawdę zrobiło mi się go szkoda. Nie wiem w jaki sposób, można przetrwać bez przyjaciół.
-Może gdybyś nie był dupkiem i dał ludziom korzystać z telefonów w areszcie, to już byś miał jakichś przyjaciół-powiedziałam sarkastycznie
Niestety ten żart go nie śmieszył. Nawet poczułam, że Marcel się zdenerwował jeszcze bardziej. Dlaczego wyglądał na jeszcze bardziej nieszczęśliwego?
Co jest z tobą Katy? Dlaczego w ogóle to cie obchodzi?-pytałam sama siebie
Gdy weszłam do sali na środku klasy stał profesor, a obok niego nowy chłopak.
-Więc, klaso.. to jest Marcel. Jest nowy, ale zostanie moim asystentem, ponieważ pokazał na co go stać. Widziałem jego wyniki, ze starej szkoły.. były powalające. Mam nadzieję, że miło go przyjmiecie, liczę na was. Pokażcie się z jak najlepszej strony!
Spojrzałam na niego i stwierdziłam, że jest typowym nerdem. Spodnie podciągnięte pod żebra, miał koszulę, zieloną muszkę, kamizelkę, nie wspominając o okularach wielkości denka od słoika. Nie byłam zainteresowana gadaniem profesora Gregora na temat jak w tym roku będzie lepiej, więc wyciągnęłam telefon i napisałam sms'a do Luka. Nie widziałam go od rana.
-Hey hey, Ty!-słyszałam jak ktoś z tyło do mnie szepcze, więc odwróciłam się. Zobaczyłam, że to był ten koleś Marcel.
Wskazywał na mój telefon i gestykulował.. Spojrzałam na niego bez zainteresowania.
-Myślisz, że jesteś tu najważniejszy?-wyglądał, jakby to co mu powiedziałam, mocno go zabolało. W sumie, to nie obchodziło mnie to, nawet nie miałam ochoty dalej z nim rozmawiać, więc kontynuowałam swoją czynność i dalej pisałam sms'a.
Popatrzyłam przed siebie i zobaczyłam profesora stojącego przede mną..
-Witam, księżniczkę Katy-powiedział przedrzeźniając mnie. Wstałam i poszłam za nim.
-Dzień dobry, profesorze.. dawno się nie widzieliśmy.
Sztucznie się uśmiechnął i położył ręce na biurku.
-Telefon, poproszę-powiedział bez emocji i wyciągnął ręce w moją stronę, abym mu oddała swoje urządzenie.
Stwierdziłam, że nie ma sensu spierać się z nim. Przewróciłam oczami, dałam mu telefon i wróciłam na swoje miejsce.
-Katy, to pierwszy dzień i byłbym ci bardzo wdzięczny, jeśli zostawisz swój telefon.. i nie wiem, ale to może czas na jakieś zmiany-powiedział
-Przepraszam, prosze pana-powiedziałam, żeby tego nie ciągnąć, ale niee, musiał zawstydzać mnie dalej.
-Jeśli się postarasz, to będziesz miała lepsze oceny. To twój ostatni rok Katy, nie odpuszczaj sobie. Ostatni rok trzeba przejść-krzyczał do mnie. Okay przyznaję, że nie jestem geniuszem z chemii. Wprost nienawidze jej, nie rozumiem i koniec. A co do testów, to będę się starała napisać jak najlepiej. Jeśli mi nie wyjdzie, t r u d n o.
-Oh i nie zapomnij, będziemy kontynuować naszą pogawędkę w areszcie-powiedział
Słucham? Areszt? To znaczy, przyzwyczaiłam się, że siedziałam po lekcjach, ale pierwszego dnia? Kiedy skończyła się lekcja i wszyscy wyszli z klasy, poszłam odzyskać telefon. Kiedy moje oczy spotkały się z tymi szmaragdowo zielonymi oczami za grubymi szkłami, od razu wiedziałam że to Marcel. Patrzył na mnie a ja po wysłuchaniu krótkiego wykładu profesorka wzięłam swój telefon i udałam się do poszukiwania Luka. Nie mogłam go nigdzie znaleźć, więc po prostu udałam się do swojej szafki. Jak na razie ten dzień nie zapowiadał się ciekawie. Aż zaczęłam się niepokoić..
-A co to za piękna dziewczyna? Ohh, czekajcie.. to moja dziewczyna!-Luke uśmiechnął się, gdy tylko go zobaczyłam. Przytulił mnie i lekko pocałował.
-I jak pierwszy dzień?-zapytał
-Zły, po prostu okropny, mam areszt..
-Poważnie? Katy, przecież minęło kilka godzin-powiedział niespodziewanie
-Widzisz, jesteś ze złą dziewczyną.. co mam powiedzieć?-zażartowałam, Luke zaczął się śmiać, po czym pocałował mnie w policzek
-Muszę już iść, ale zobaczymy się później, w porządku?
-Okey.
Po ukończeniu wszystkich lekcji, byłam rzeczywiście zmęczona. Nic mi się nie chciało robić, ale musiałam siedzieć jeszcze godzinę w areszcie. Nienawidziłam tego dnia. Poszłam do sali w której siedział p.Gregore. Dumny z siebie, czeka na mnie.
-Dzień dobry księżniczko.
Nie odpowiedziałam mu, tylko usiadłam. Tylko godzina i na dzisiaj koniec tego piekła!
-No właśnie, czekam na ciebie Marcel. Chciałem się upewnić, że przyjdziesz!-krzyknął
-T..tak psze pana- o nie! znowu ten frajer
-Masz mieć oko na nią przez następną godzinę
-Oczywiście, prosze pana-powiedział Marcel z uśmiechem.
Co do cholery?! On jest nie do zniesienia, a mam spędzić z nim całą pieprzoną godzinę..
-Pamiętaj, zero telefonów, zero rozmów, zero.. wszystkiego!-zapewniał profesor i wyszedł z sali.
Miałam ochotę krzyknąć 'MUSIAŁEŚ TO POWIEDZIEĆ?'
*pięć minut później*
Marcel w końcu odezwał się..
-Przepraszam za tamto, próbowałem ostrzec cię-nie odpowiedziałam mu, bo byłam wściekła i chciałam iść do domu. Wzięłam swój telefon i zaczęłam robić coś, cokolwiek tylko dla zabicia czasu.
-O nie, nie możesz tak robić-powiedział, gdy zauważył telefon.
-Nie obchodzi mnie co mówisz, zaraz zanudze się na śmierć..
-To jest areszt, proszę odłóż to.
Spojrzałam na niego bez żadnych emocji.
-Gdybym powiedział to dla profesora, mogłabyś dostać inną karę-powiedział zirytowany
-Nie zrobisz tego-powiedziałam
-Na tem moment, jestem w stanie to zrobić.
-Nie sądzę-powiedziałam mając nadzieję, że Marcel da mi spokój..
-W porządku, idę po niego- wstał i był już w drodze do drzwi. Okey Katy, tym razem Twoja duma nie pomoże. Jeżeli on zawoła profesora, będę miała ogromne kłopoty.
-Dobra, dobra. Zostawię telefon, jesteś dupkiem i tyle-powiedziałam irytująco.
Popatrzył na mnie, widać że był zadowolony z siebie. Ten chłopak naprawdę gra mi na nerwach. Minęło dopiero pół godziny od kiedy tu siedzę. Czas poruszał się jak chory, ślepy żółw z jedną nogą. Tak mi się nudziło, że postanowiłam porozmawiać z Marcelem.
-Dla czego cie tu przenieśli?-zapytałam, przerywając ciszę.
-Przeniosłem się z rodziną, z przyczyn biznesowych-powiedział.
-Podoba Ci się tutaj?-zapytałam go
Westchnął i nie odpowiedział.
-Haaalo? Zapytałam cie o coś-powiedziałam machając rękami.
-Nie będę z tobą o tym rozmawiał, jesteś w areszcie-powiedział. Nigdy wcześniej nie widziałam nikogo, kto tak do mnie mówił.
-Dobra, nie rozmawiajmy. Przecież lepiej umrzeć z nudów.
Marcel zaśmiał się i w końcu mi odpowiedział.
-To jest to samo, nie czuję żadnej zmiany.
-Jak to?-zapytałam.
-Dobrze, można powiedzieć, że jestem nerdem szkoły i tylko nauczyciele mnie polubią, więc nic się nie zmieniło. Kiedy to powiedział, to na prawdę zrobiło mi się go szkoda. Nie wiem w jaki sposób, można przetrwać bez przyjaciół.
-Może gdybyś nie był dupkiem i dał ludziom korzystać z telefonów w areszcie, to już byś miał jakichś przyjaciół-powiedziałam sarkastycznie
Niestety ten żart go nie śmieszył. Nawet poczułam, że Marcel się zdenerwował jeszcze bardziej. Dlaczego wyglądał na jeszcze bardziej nieszczęśliwego?
Co jest z tobą Katy? Dlaczego w ogóle to cie obchodzi?-pytałam sama siebie
sobota, 21 września 2013
chapter 1
*zadzwonił budzik*
Wyskoczyłam z łóżka tak szybko, jak tylko usłyszałam alarm.
'Tak, w końcu! Wracam do mojego królestwa!' pomyślałam, po czym poszłam prosto do mojej szafy..
Jestem naprawdę podekscytowana dzisiejszym dniem, to pierwszy dzień w mojej ostatniej klasie w liceum. Możecie zapytać, dlaczego jestem tak podekscytowana tym, hmm to pewnie dlatego, że jestem jedną z najpopularniejszych dziewczyn i łażenie po szkole, to sama przyjemność.Jestem kapitanem cheerleaderek i chodzę z najgorętszym chłopakiem w szkole. Luke jest rozgrywającym w naszej drużynie piłkarskiej. Nasze rodziny są najbogatsze w mieście. Wszystko w moim życiu dobrze się układało. Można
powiedzieć, że jestem typową, średnią nastolatką. Po tym jak ubrałam nowo kupione ciuchy, zeszłam na dół, aby znaleźć moją mamę i młodszego brata.. którego lepiej nazwać koszmarem.
-Dzień dobry mamuś-powiedziałam i pocałowałam ją w policzek. Kocham ją i wiem, że moge z nią porozmawiać o wszystkim i o niczym. Można nawet powiedzieć, że była moją najlepszą przyjaciółką.. zawsze mogłąm poprosić o mądrą poradę. Wzięłam swoją kanapkę, która leżała obok śniadania Darin'a.
-Dzień dobry, sis- uśmiechnął się sztucznie.. byłam od niego starsza o 4 lata, czyli młody chodził do 6 klasy.
Faktem jest, że czasami jest tak irytujący, aż żałuję że się urodził. Spojrzałam na niego z obrzydzeniem, jadł
naleśniki jak świnia i popijał mlekiem prosto z kartonu..
-Świnia-powiedziałam mu tak cicho, żeby mama nie usłyszała. A tylko dlatego, że zawsze robiła mi wykład o byciu miłym w stosunku do niego. Niestety, czasami nie potrafiłam się powstrzymać. Poszłam po kluczyki do samochodu, które leżały na stoliku.
-Wiesz, że jesteś najgorszą siostrą na świecie-powiedział mi
-A ty jesteś najbardziej irytującym człowiekiem na świecie-powiedziałam głośniej
-KATYY, DARIIIN!-krzyczała mama, więc przewróciłam oczami i zabrałam klucze
-Pa mamo-przerwałam jej, zanim zaczęła dawać kazanie, o mojej relacji z Darinem
Poszłam prosto do mojego samochodu i pojechałam odebrać moje przyjaciółki, lub jak to lubię nazywać 'mój gang'
Jenny usiadła obok mnie.
-Heeey-powiedziała najpoważniejszym tonem na świecie.. uśmiechnęłam się
-Cześć Jenny, tęskniłam-powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać. Spędziłam całe wakacje z nią, był to typowy letni odpoczynek: imprezy na plaży, nad basenem, w domu, w klubie.. wszędzie!
-Cześć dziewczyny-powiedziała Rachel i wskoczyła na tylne siedzenie
-Siemano-powiedziałam razem z Jenny
-Suuper, jesteście gotowe na ostatni rok tego gówna?-zapytała
-Ohh, ta..-odpowiedziałam
-a Cathreine?-Cathy nadal była członkiem naszej grupy i przyzwyczaiłyśmy się do niej dzwonić.
-Musimy ją obudzić..-stwierdziłam
-Nie sądze, pisała mi że na pierwszy dzień, ma ją zawieźć mama..-zaśmiałyśmy się
-Jej matka, zawsze coś zrobi żeby ją zawstydzić-powiedziałam i znów się roześmiałymy..reszta drogi była głośna, ponieważ całą drogę śpiewałyśmy piosenki, zawsze to robimy, gdy jesteśmy razem.
-Witamy w piekle-powiedziała Rachel, po tym jak zaparkowałam samochód. Wysiadłyśmy i poszłyśmy do szkoły.
Zawsze łaziłyśmy razem, nawet po szkolnych korytarzach, mimo że jesteśmy w innych klasach.
-Okej dziewczyny, do zobaczenia później. Mam chemię i wiecie, co się dzieje, kiedy spóźnia się na lekcje prof. Gregora.-powiedziałam im i od razu się rozeszłyśmy do klas...
Wyskoczyłam z łóżka tak szybko, jak tylko usłyszałam alarm.
'Tak, w końcu! Wracam do mojego królestwa!' pomyślałam, po czym poszłam prosto do mojej szafy..
Jestem naprawdę podekscytowana dzisiejszym dniem, to pierwszy dzień w mojej ostatniej klasie w liceum. Możecie zapytać, dlaczego jestem tak podekscytowana tym, hmm to pewnie dlatego, że jestem jedną z najpopularniejszych dziewczyn i łażenie po szkole, to sama przyjemność.Jestem kapitanem cheerleaderek i chodzę z najgorętszym chłopakiem w szkole. Luke jest rozgrywającym w naszej drużynie piłkarskiej. Nasze rodziny są najbogatsze w mieście. Wszystko w moim życiu dobrze się układało. Można
powiedzieć, że jestem typową, średnią nastolatką. Po tym jak ubrałam nowo kupione ciuchy, zeszłam na dół, aby znaleźć moją mamę i młodszego brata.. którego lepiej nazwać koszmarem.
-Dzień dobry mamuś-powiedziałam i pocałowałam ją w policzek. Kocham ją i wiem, że moge z nią porozmawiać o wszystkim i o niczym. Można nawet powiedzieć, że była moją najlepszą przyjaciółką.. zawsze mogłąm poprosić o mądrą poradę. Wzięłam swoją kanapkę, która leżała obok śniadania Darin'a.
-Dzień dobry, sis- uśmiechnął się sztucznie.. byłam od niego starsza o 4 lata, czyli młody chodził do 6 klasy.
Faktem jest, że czasami jest tak irytujący, aż żałuję że się urodził. Spojrzałam na niego z obrzydzeniem, jadł
naleśniki jak świnia i popijał mlekiem prosto z kartonu..
-Świnia-powiedziałam mu tak cicho, żeby mama nie usłyszała. A tylko dlatego, że zawsze robiła mi wykład o byciu miłym w stosunku do niego. Niestety, czasami nie potrafiłam się powstrzymać. Poszłam po kluczyki do samochodu, które leżały na stoliku.
-Wiesz, że jesteś najgorszą siostrą na świecie-powiedział mi
-A ty jesteś najbardziej irytującym człowiekiem na świecie-powiedziałam głośniej
-KATYY, DARIIIN!-krzyczała mama, więc przewróciłam oczami i zabrałam klucze
-Pa mamo-przerwałam jej, zanim zaczęła dawać kazanie, o mojej relacji z Darinem
Poszłam prosto do mojego samochodu i pojechałam odebrać moje przyjaciółki, lub jak to lubię nazywać 'mój gang'
Jenny usiadła obok mnie.
-Heeey-powiedziała najpoważniejszym tonem na świecie.. uśmiechnęłam się
-Cześć Jenny, tęskniłam-powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać. Spędziłam całe wakacje z nią, był to typowy letni odpoczynek: imprezy na plaży, nad basenem, w domu, w klubie.. wszędzie!
-Cześć dziewczyny-powiedziała Rachel i wskoczyła na tylne siedzenie
-Siemano-powiedziałam razem z Jenny
-Suuper, jesteście gotowe na ostatni rok tego gówna?-zapytała
-Ohh, ta..-odpowiedziałam
-a Cathreine?-Cathy nadal była członkiem naszej grupy i przyzwyczaiłyśmy się do niej dzwonić.
-Musimy ją obudzić..-stwierdziłam
-Nie sądze, pisała mi że na pierwszy dzień, ma ją zawieźć mama..-zaśmiałyśmy się
-Jej matka, zawsze coś zrobi żeby ją zawstydzić-powiedziałam i znów się roześmiałymy..reszta drogi była głośna, ponieważ całą drogę śpiewałyśmy piosenki, zawsze to robimy, gdy jesteśmy razem.
-Witamy w piekle-powiedziała Rachel, po tym jak zaparkowałam samochód. Wysiadłyśmy i poszłyśmy do szkoły.
Zawsze łaziłyśmy razem, nawet po szkolnych korytarzach, mimo że jesteśmy w innych klasach.
-Okej dziewczyny, do zobaczenia później. Mam chemię i wiecie, co się dzieje, kiedy spóźnia się na lekcje prof. Gregora.-powiedziałam im i od razu się rozeszłyśmy do klas...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)