wtorek, 19 listopada 2013

chapter 9

*z perspektywy Katy*
Nie powiedziałabym, że Marcel będzie tak dobrze wyglądał bez okularów. Jego szmaragdowe oczy lśniły jeszcze bardziej niż wcześniej. Nie wspominając o dołeczkach. Jeju, on był taki słodki kiedy się uśmiechał. Nie zwracałam na nic uwagi, tylko przyglądałam mu się.
-Hey, Katy?!-powiedział i machał mi przed oczami.
-Oh, przepraszam, zamyśliłam się. Chodźmy-powiedziałam i pociągnęłam go do wnętrza sklepu.
-No to najpierw chodźmy zobaczyć jakieś dżinsy-powiedziałam i pobiegłam do spodni.
-Czemu jesteś taka podekscytowana?-zapytał mnie z uśmiechem..
Rzeczywiście byłam podekscytowana, bo bardzo chciałam zobaczyć, jak Marcel będzie wyglądał w nowych ubraniach.
-No co chcę zobaczyć, jak będziesz wyglądać!-powiedziałam a on uśmiechnął się i poszedł do przymierzalni.
***
-Te są za ciasne-powiedział.
-Nie mów!-powiedziałam sarkastycznie.
-Nie będę takich nosił..
-Oh tak, właśnie będziesz-powiedziałam i zaciągnęłam go do sekcji z bluzkami.
-Bluzki? Nie ma tu jakichś zapinanych koszul?-powiedział niepewnie.
-Nie-krzyknęłam i spojrzałam na niego-Nie ma koszul z guzikami, więc bierz co ci daje-powiedziałam lekko zdenerwowana. Zaczęłam zbierać dla niego różne T-shirty i swetry. Starałam się wybrać kilka ciasnych, żeby było widać jego mięśnie. Dziewczętom się spodoba, a naszym celem jest właśnie to, żeby go zauważyły..
-Okej, myślę że koszulek wystarczy, teraz spodnie, najlepiej z niskim stanem.
-Nie, coś Ty?! Za mało koszulek, za maaało!-powiedział sarkastycznie
-Gdzie..-popatrzyłam na niego. Wtedy chłopak popatrzył na mnie miną typu 'staram sie być poważny'
-Żartowałem Katy.
Zaśmiałam się i zaprowadziłam chłopaka do spodni o których wspominałam.
-Serio?
-Tak, zamknij się. Dobrze będziesz wyglądać, zaufaj mi, proszę.. Ooo te są cudowne!-powiedziałam i wzięłam je do ręki.
-Katy, jestem zmęczony. Mam tyle ubrań, a żadnych jeszcze nie przymierzyłem..-jęknął
-Okey, chodź do przymierzalni-powiedziałam i poszłam za nim. Usiadłam na krześle na przeciwko i czekałam na jego pierwszy 'outfit'. Dałam mu czarne rurki i biały luźny T-shirt.
-Oh, Marcel! No rusz się, ile można?!
-Ja..ja..nie jestem pewien Katy-powiedział, chowając się za kotarą.
-Jesteś ubrany?
-Tak, ale ja..
Odsłoniłam zasłonę, jak tylko usłyszałam 'tak'. Kiedy go zobaczyłam, ze zdziwienia otworzyłam usta..
-Co?-zapytał.
Nie odpowiedziałam i tylko mu się przyglądałam. Przez samą zmianę spodni i koszuli wyglądał tak gorąco, że bym się nawet nie spodziewała..
-Co się stało, Kaaty? Wyglądam strasznie, wiem..
Położyłam swoje palce na jego ustach.
-Cicho, kontynuuj. Chcę zobaczyć jak będziesz wyglądał w czymś innym.-powiedziałam w szoku
-Jesteś dziwna.
-Shhhhhh, po prostu zrób o co cie prosze-powiedziałam i wyszłam. Usiadłam na krześle i czekałam. Ojeej, co się ze mną dzieje. Nigdy nie byłam tak zdenerwowana przy nim.
-Skończyłem-powiedział i wyszedł z szatni.
-OMG-powiedziałam cicho i zakryłam twarz. Miał na sobie spodnie z niskim stanem i kolorową koszulkę.
-Następne-starałam się mówić spokojnie. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom..
-Troche mnie przerażasz, wiesz?-popatrzył na mnie zdziwiony..
W sumie powinien być, bo jak go widze to aż mi się ciepło na sercu robi. Watwatwatwat, co do cholery. Katyyy, nie myśl tak! Przcierz to nadal ten sam Marcel-frajer...
Przymierzanie innych ubrań zajęło nam jakąś godzinę. Za każdym razem zdumiewał mnie co raz bardziej. Miał takie piękne ciało.. musiałam zobaczyć go bez koszulki haha.
-Okej, bierzemy wszystkie-powiedziałam, a następnie udaliśmy się do sekcji ze strojami kąpielowymi.
-Wybierz jeden
-Po co mi strój kąpielowy?!-zapytał
-Po to, że nie wiadomo kiedy pójdziesz na basen, a trzeba być przygotowanym na takie sytuacje-odpowiedziałam-Wybieraj.
-Naprawde?! Pozwolisz mi samemu wybrać?-zapytał zaskoczony
-No tak, w sumie tylko kolor musisz sobie wybrać-wskazałam na nie.. wybrał.
-No to przymierz..
-Nie. Po co, poza tym zmęczony jestem.
-Ygh, to nie. Ale musimy jeszcze wybrać ci akcesoria i buty.
-Akcesoria?! nie będę nosił kolczyków-powiedział i zmrużył oczy. Zaśmiałam się.
-Chodziło mi o czapki i okulary przeciwsłoneczne.. rzeczy których potrzebujemy.
-Ughhhh okej, ale jestem bardzo zmęczony.
-Nie marudź Marcel, jeszcze zaraz poszukamy czegoś dla mnie.
*Kilka minut później*

Skończyliśmy zakupy Marcela. Chłopak wziął torby z zakupami i zaniósł do samochodu. Za ten czas poszłam do restauracji i zamówiłam jedzenie. Kiedy dostałam jedzenie, pojawił się Marcel. Jedliśmy w spokoju i rozmawialiśmy o rzeczach, które kupiliśmy. Nie był z nich za bardzo zadowolony, ale powiedziałam mu żeby mi zaufał. Siedzieliśmy i nabieraliśmy sił na drugą rundę.
-Gotowy?-zapytałam z podekscytowaniem. Skinął głową i się uśmiechnął.
-To nie potrwa długo, chce tylko kupić sukienkę-dodałam.
-Oki, pomoge ci wybrać-powiedział z uśmiechem i wyszliśmy z restauracji. Weszliśmy do sklepu z sukienkami i szukaliśmy. Jedna w szczególności przykuła moją uwagę. Była to czerwona, średniej długości sukienka.
Niestety wiem, że Luke lubi tylko sexowne rzeczy, więc zostawiłam tę sukienkę i poszliśmy dalej. Była to czarna, krótka, obcisła sukienka, która na pewno spodobałaby się dla mojego chłopaka.
-Marcel, co myślisz o tej?-zapytałam i pokazałam. Popatrzył na mnie z niepewnością.
-Ładna, ale myślę, że za dużo odsłania-powiedział
-Tak, ale to wygląda sexy!
-Nie musisz pokazywać tyle ciała żeby wyglądać sexy, Katy! Jesteś piękna, więc tylko na ciebie patrzeć! Poza tym charakter też masz cudowny.-powiedział.
Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby ktoś mi coś takiego powiedział. To było tak miłe, że aż mnie brzuch zaczął boleć. Nawet Luke nigdy nie powiedział mi nic tak miłego..
-Ale Luke tak nie myśli..-mruknęłam cicho ze smutnym tonem.
Chłopak podniósł mój podbródek, więc patrzyłam prosto na jego twarz.
-Nie obchodzi mnie to, co mówi i myśli Luke. Nie musisz zmieniać się dla każdego-powiedział z uśmiechem.
-Więc powiedz co myślisz o sukience-powiedziałam mu, dając do zrozumienia, po co tu tak na prawde jesteśmy. Potrząsnął głową.
-To chodzi o ciebie, a nie o mnie. W każdym bądź razie, podoba mi się ta czerwona sukienka. Myślę, że jest piękna, prosta..idealna dla ciebie-powiedział wskazując na sukienkę. Uśmiechnęłam się i nie mogłam się powstrzymać, żeby się do niego nie przytulić..
-Dziękuję Marcel-powiedziałam wtulona w jego klatke piersiową. Pogłaskał mnie po włosach.
-Nie dziękuj, przecież nic nie zrobiłem. Przymierz-powiedział i podał mi sukienką. Wzięłam ją zadowolona. To przez niego mam taki dobry humor. I to przez niego czuje się tak, jak nigdy przedtem. Podoba mi się to.. im bardziej go poznaje, tym bardziej.. Nie Katy! Nie możesz tak myśleeć, uspokój się...
*******
czytasz-komentujesz+motywujesz mnie=częściej pojawiają się rozdz:)
7kom-next ♥

wtorek, 12 listopada 2013

chapter 8

*z perspektywy Marcela*
Jest już 8, a ja właściwie prawie nie spałem. Cały czas myślałem o Katy.. nigdy nie miałem takiej przyjaciółki jak ona. Zawsze miałem problemy ze znalezieniem przyjaciół. Wszyscy sądzili mnie tylko po wyglądzie, dlatego ufam Katy i wierze że to zmieni.
Miałem tylko pół godziny, zeby po nią pojechać, więc poszedłem się ubrać. Nałożyłem koszulę i wpuściłem ją w spodnie, kamizelkę i okulary, a potem poszedłem na dół, aby zjeść śniadanie.
-I jak moje ciasteczko?-powiedziała z uśmiechem, a ponieważ byłem jej jedynym dzieckiem, robiła wszystko co chciałem.
-Dobrze-powiedziałem i usiadłem przy stole. Zobaczyłem, że patrzy się na mnie.
-Mamo, co z tobą?-zapytałem z uśmiechem.
-Jestem po prostu szczęśliwa-powedziała z szerokim uśmiechem.
Jestem pewien, że ma to coś wspólnego z Katy.
-Ta dziewczyna Katy, poprawiła mi dzień!-dodała.
Widziałem, czułem się jak jasnowidz.
-Kim ona jest?-zapytała.
-Przyjaciółką.
Nie chciałem jej tłumaczyć wszytskiego. Co miałem jej powiedzieć? Że pomagam jej z chemii, a ona za to szuka mi partnerki na wesele? Katy faktycznie chciała mi pomóc jak przyjaciółka, ale wiedziałem, że spłaca mi się za pomoc z chemii. Mama uśmiechnęła się i zobaczyła że nie chcę o tym rozmawiać, więc kiwnęła głową.
-Jest bardzo ładna-stwierdziła.
-Okay, ja wychodzę-powiedziałęm i pocałowałem ją w policzek.
-Gdzie?! Przecież ty w weekendy siedziałeś w domu!-zapytała zaskoczona.
-No więc, Katy bierze mnie na zakupy, chce odświerzyć moją garderobę-uśmiechnąłem się.
-Oh, bardzo lubię tę dziewczynę Katy. W takim wypadku bierz moją kartę kredytową i nie martw się o pieniądzę. Kup co chcesz, na pewno ci wystarczy.
Zaśmiałem się i poszedłem do samochodu. Kiedy byłem przed jej domem, napisałem do niej żeby wyszła. Nie czekałem długo, po kilku minutach już siedziała w moim aucie.
-Dzień dobry przyszły przystojniaku-powiedziała żartobliwie, zaśmiałem się.
-Dzień dobry piękna-powiedziałem jej i zobaczyłem, że jej policzki zrobiły się lekko czerwone. Czy ona się zarumieniła? Nie, nie, jasne że nie, to nie może być prawda, oczywiście że nie, to nie może być rumieniec, nie ma takiej możliwości, jest jedną z najpopularniejszych dziewczyn, więc jasne, że nie przejmuje się moimi słowami..
-A więc gdzie jedziemy?-zapytałem. Powiedziała mi, żebym pojechał do jej ulubionego centrum handlowego, które było za rogiem.
-Jesteś w pełni przygotowany do tego, co się dzisiaj wydarzy?-zapytała.
-Co raz bardziej się boję..
-Powinieneś, bo będziesz nowym Marcelem, kiedy z tobą skończę..-powiedziała żartobliwie.
I tak byłem już dość przerażony na samą myśl, ale po porostu musiałem coś zmienić!
W końcu dotarliśmy do centrum handlowego, a następnie oboje weszliśmy do optyka.
-Pierwsza rzecz, której musimy się pozbyć, to twoje okulary-powiedziała wskazując na nie. Zdjęła je z mojego nosa i schowała do torebki.
-Ale bez nich nic nie widzę!
-Można kupić soczewki, pomogą ci i przynajmniej nie będziesz wyglądał jak palant-powiedziała powoli jak do małego dziecka.
-Wiem co to jest, ale nigdy ich nie nosiłem-powiedziałem.
-Dobrze, można teraz spróbować.
Dostałem soczewki, nałożyłem je i spojrzałem w lustro. Wyglądałem dość dziwnie, ale na pewno lepiej..
-O, teraz wyglądasz jak człowiek!-powiedziała żartobliwie. Zaczęliśmy się śmiać. Zapłaciłem z soczewki i poszliśmy do innego sklepu. Rzeczywiście, to był dobry początek, dobrze wyglądałem bez okularów.
-Twoje oczy są cudowne, jak nie są zakryte okularami-powiedziała.
-To komplement?! Świnie zaczęły latać, czy co..-powiedziałem, po czym Katy zaczęła się śmiać.
Nie chciało mi się wierzyć, że ona na prawdę myślała, że są cudowne. Po prosyu uśmiechnąłem się i poszedłem dalej. Zatrzymaliśmy się przy dużym sklepie, spojrzała na mnie z podekscytowaniem.
-Jesteś gotowy, ab tam wejść?-zapytała, biorąc głęboki oddech.
-Tak! Zróbmy to!

*z perspektywy Katy*
Nie powiedziałabym, że Marcel będzie tak dorze wyglądał bez okularów. Jego szmaragdowe oczy lśniły jeszcze bardziej niż wcześmiej. Nie wspominając o dołeczkach. Jeju, on był taki słodki kiedy się uśmiechał. Nie zwracałam na nic uwagi, tylko przyglądałam mu się.
-Hey, Katy?!-powiedział i machał mi przed oczami.
-Oh, przepraszam, zamyśliłam się. Chodźmy-powiedziałam i pociągnęłam do do wnętrza sklepu.
-No to najpierw chodźmy zobaczyć jakieś dżinsy-powiedziałam i pobiegłam do spodni.
-Czemu jesteś taka podekscytowana?-zapytał mnie z uśmiechem..
Rzeczywiście byłam podekscytowana, bo bardzo chciałam zobaczyć, jak Marcel będzie wyglądał w nowych ubraniach.
-No co chcę zobaczyć, jak będziesz wyglądać!-powiedziała, a on uśmiechnął się i poszedł do przymierzalni.
***
-Te są za ciasne-powiedział.
-Nie mów!-powiedziałam sarkastycznie.
-Nie będę takich nosił..
-Oh tak, właśnie będziesz-powiedziałam i zaciągnęłam go do sekcji z bluzkami.
-Bluzki? Nie ma tu jakichś zakinanych koszul?-powiedział niepewnie.
-Nie-krzyknęłam i spojrzałam na niego.

____________
tym razem nie odpuszcze, prosze was, ja nawet nie wiem czy wam sie podoba
nie komentujecie ani nic..
http://ask.fm/seekbromancekaty wszelkie pytania tutaj
7 kom-następny rozdział:)