wtorek, 12 listopada 2013

chapter 8

*z perspektywy Marcela*
Jest już 8, a ja właściwie prawie nie spałem. Cały czas myślałem o Katy.. nigdy nie miałem takiej przyjaciółki jak ona. Zawsze miałem problemy ze znalezieniem przyjaciół. Wszyscy sądzili mnie tylko po wyglądzie, dlatego ufam Katy i wierze że to zmieni.
Miałem tylko pół godziny, zeby po nią pojechać, więc poszedłem się ubrać. Nałożyłem koszulę i wpuściłem ją w spodnie, kamizelkę i okulary, a potem poszedłem na dół, aby zjeść śniadanie.
-I jak moje ciasteczko?-powiedziała z uśmiechem, a ponieważ byłem jej jedynym dzieckiem, robiła wszystko co chciałem.
-Dobrze-powiedziałem i usiadłem przy stole. Zobaczyłem, że patrzy się na mnie.
-Mamo, co z tobą?-zapytałem z uśmiechem.
-Jestem po prostu szczęśliwa-powedziała z szerokim uśmiechem.
Jestem pewien, że ma to coś wspólnego z Katy.
-Ta dziewczyna Katy, poprawiła mi dzień!-dodała.
Widziałem, czułem się jak jasnowidz.
-Kim ona jest?-zapytała.
-Przyjaciółką.
Nie chciałem jej tłumaczyć wszytskiego. Co miałem jej powiedzieć? Że pomagam jej z chemii, a ona za to szuka mi partnerki na wesele? Katy faktycznie chciała mi pomóc jak przyjaciółka, ale wiedziałem, że spłaca mi się za pomoc z chemii. Mama uśmiechnęła się i zobaczyła że nie chcę o tym rozmawiać, więc kiwnęła głową.
-Jest bardzo ładna-stwierdziła.
-Okay, ja wychodzę-powiedziałęm i pocałowałem ją w policzek.
-Gdzie?! Przecież ty w weekendy siedziałeś w domu!-zapytała zaskoczona.
-No więc, Katy bierze mnie na zakupy, chce odświerzyć moją garderobę-uśmiechnąłem się.
-Oh, bardzo lubię tę dziewczynę Katy. W takim wypadku bierz moją kartę kredytową i nie martw się o pieniądzę. Kup co chcesz, na pewno ci wystarczy.
Zaśmiałem się i poszedłem do samochodu. Kiedy byłem przed jej domem, napisałem do niej żeby wyszła. Nie czekałem długo, po kilku minutach już siedziała w moim aucie.
-Dzień dobry przyszły przystojniaku-powiedziała żartobliwie, zaśmiałem się.
-Dzień dobry piękna-powiedziałem jej i zobaczyłem, że jej policzki zrobiły się lekko czerwone. Czy ona się zarumieniła? Nie, nie, jasne że nie, to nie może być prawda, oczywiście że nie, to nie może być rumieniec, nie ma takiej możliwości, jest jedną z najpopularniejszych dziewczyn, więc jasne, że nie przejmuje się moimi słowami..
-A więc gdzie jedziemy?-zapytałem. Powiedziała mi, żebym pojechał do jej ulubionego centrum handlowego, które było za rogiem.
-Jesteś w pełni przygotowany do tego, co się dzisiaj wydarzy?-zapytała.
-Co raz bardziej się boję..
-Powinieneś, bo będziesz nowym Marcelem, kiedy z tobą skończę..-powiedziała żartobliwie.
I tak byłem już dość przerażony na samą myśl, ale po porostu musiałem coś zmienić!
W końcu dotarliśmy do centrum handlowego, a następnie oboje weszliśmy do optyka.
-Pierwsza rzecz, której musimy się pozbyć, to twoje okulary-powiedziała wskazując na nie. Zdjęła je z mojego nosa i schowała do torebki.
-Ale bez nich nic nie widzę!
-Można kupić soczewki, pomogą ci i przynajmniej nie będziesz wyglądał jak palant-powiedziała powoli jak do małego dziecka.
-Wiem co to jest, ale nigdy ich nie nosiłem-powiedziałem.
-Dobrze, można teraz spróbować.
Dostałem soczewki, nałożyłem je i spojrzałem w lustro. Wyglądałem dość dziwnie, ale na pewno lepiej..
-O, teraz wyglądasz jak człowiek!-powiedziała żartobliwie. Zaczęliśmy się śmiać. Zapłaciłem z soczewki i poszliśmy do innego sklepu. Rzeczywiście, to był dobry początek, dobrze wyglądałem bez okularów.
-Twoje oczy są cudowne, jak nie są zakryte okularami-powiedziała.
-To komplement?! Świnie zaczęły latać, czy co..-powiedziałem, po czym Katy zaczęła się śmiać.
Nie chciało mi się wierzyć, że ona na prawdę myślała, że są cudowne. Po prosyu uśmiechnąłem się i poszedłem dalej. Zatrzymaliśmy się przy dużym sklepie, spojrzała na mnie z podekscytowaniem.
-Jesteś gotowy, ab tam wejść?-zapytała, biorąc głęboki oddech.
-Tak! Zróbmy to!

*z perspektywy Katy*
Nie powiedziałabym, że Marcel będzie tak dorze wyglądał bez okularów. Jego szmaragdowe oczy lśniły jeszcze bardziej niż wcześmiej. Nie wspominając o dołeczkach. Jeju, on był taki słodki kiedy się uśmiechał. Nie zwracałam na nic uwagi, tylko przyglądałam mu się.
-Hey, Katy?!-powiedział i machał mi przed oczami.
-Oh, przepraszam, zamyśliłam się. Chodźmy-powiedziałam i pociągnęłam do do wnętrza sklepu.
-No to najpierw chodźmy zobaczyć jakieś dżinsy-powiedziałam i pobiegłam do spodni.
-Czemu jesteś taka podekscytowana?-zapytał mnie z uśmiechem..
Rzeczywiście byłam podekscytowana, bo bardzo chciałam zobaczyć, jak Marcel będzie wyglądał w nowych ubraniach.
-No co chcę zobaczyć, jak będziesz wyglądać!-powiedziała, a on uśmiechnął się i poszedł do przymierzalni.
***
-Te są za ciasne-powiedział.
-Nie mów!-powiedziałam sarkastycznie.
-Nie będę takich nosił..
-Oh tak, właśnie będziesz-powiedziałam i zaciągnęłam go do sekcji z bluzkami.
-Bluzki? Nie ma tu jakichś zakinanych koszul?-powiedział niepewnie.
-Nie-krzyknęłam i spojrzałam na niego.

____________
tym razem nie odpuszcze, prosze was, ja nawet nie wiem czy wam sie podoba
nie komentujecie ani nic..
http://ask.fm/seekbromancekaty wszelkie pytania tutaj
7 kom-następny rozdział:)

7 komentarzy:

  1. Jestem tu nowa i nie weim zabardzo o co chodzi ale świetny *o*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochanie! Wiesz że jutro w szkole pokażesz mi nn;* No jasne że tak! Świetne jest, nigdy bym na to nie wpadła.<3
    PS.Nie bij;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tylko tyle WOW super;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny...szkoda że tak długo trzeba czekać na następny

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuper! *-* czekam na next. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaje***ty rozdział pisz next szybko!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny<3 Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń